Kamień w sercu.

Najpierw jest małe ziarenko.
Wije sobie przytulne gniazdko w małym serduszku.
Nie wiadomo do końca jak ta twarda bryłka skały znajduje tam swój dom
i co się z nią stanie w przyszłości.

Może pozostać bryłką,
może stać się kamykiem,
może zmienić się w kamień.

Niektórzy ludzie przechodzą z nim przez swoje życie bez świadomości jego istnienia.
W sercach innych zajmuje ogromną powierzchnię, rozpychając w poszukiwaniu skrawka wolnego miejsca, raniąc ostrymi kantami, przygniatając swoim ciężarem.

Kamień w sercu.

Lepiej już mieć tam kostkę lodu, bo ją zawsze mogą roztopić okruchy ciepła
wrzucone w odruchu miłości.
Kamień pozostaje kamieniem do końca.
Pozbycie się go operacyjnym cięciem zawsze niesie ze sobą ryzyko,
że wraz z nim stracimy nasze serce.

Zdarzają się tacy, którzy decydują się na to szaleństwo
bez względu na konsekwencje,
ceną własnej śmierci.

Jednak większość decyduje się dźwigać swój kamień do końca.
Z lęku, przyzwyczajenia a nawet miłości,
bo kamień który swym ciężarem pochyla nas bardziej i bardziej ku ziemi –
można pokochać, choć to trudne i nieodwzajemnione uczucie …

Tagi:

Jedna odpowiedź do “Kamień w sercu.”

  1. a.pe napisał(a):

    Tylko, czy warto go kochać? I co się dzieje z człowiekiem, który w sercu nosi taki kamień? Czy kamień w sercu i serce z kamienia, to jedno i to samo? Czy taki kamień rani tylko właściciela, czy sprawia, że staje się on zamknięty na innych i z czasem zostaje zupełnie sam, bo nie tylko jest raniony, ale także rani wszystkich dookoła? Ciężka sprawa z tym kamieniem…