Archiwum kategorii ‘Myśli zebrane w całość.’

Coś nowego – „Dogonić szczęście”.

sobota, 22 Październik 2011

Każdej nocy kiedy zmęczona leżę w łóżku, tuż obok mnie słyszę miarowy oddech mojego męża i nasłuchuję cichych oddechów śpiącego syna. Moje powieki opadają automatycznie, lecz zanim zasnę odmawiam najkrótszą modlitwę świata o treści „dziękuję”. Potem zasypiam. Choć bardzo często zdarza mi się zasnąć gdy tylko przyłożę głowę do poduszki, staram się pamiętać o tym by wypowiedzieć to magiczne słowo „dziękuję”, jeśli nie na koniec to w trakcie dnia.

(więcej…)

Coś starego – „Wychodząc z cienia”.

środa, 19 Październik 2011

Wyjść z cienia nie jest łatwo, bo ciemność wbrew pozorom taka straszna nie jest.
Gdy spowija ona ciało i duszę – blask słońca wzbudza lęk,
bariera przekroczenia strefy mroku jest często nie do pokonania.
Ten pierwszy, najważniejszy krok bywa też najtrudniejszy.
(więcej…)

Oplątana nitką fantazji.

czwartek, 25 Sierpień 2011

Znalazłam nitkę.
Leżała w śniegu i czekała aż ktoś ją dostrzeże.
Miałam przejść obok niej obojętnie,
lecz ona szepnęła do mnie:
„Podnieś mnie, proszę”. (więcej…)

Z nadzieją patrzę w przyszłość.

czwartek, 18 Sierpień 2011

Świat jest piękny.
Czasem ze zdumieniem stwierdzam ten fakt
wydostając się ze swojej skorupy bólu.
Otwieram szeroko oczy i widzę jak
żółte płatki drobnych róż
radośnie pozwalają się smagać podmuchom wiatru,
jak młody kundelek zawadiackim spojrzeniem mówi mi „cześć”,
śmiechy ludzi …
bujność traw … (więcej…)

Zrozumieć swoje serce.

poniedziałek, 18 Lipiec 2011

Zawsze myślałam, że serce jest zbyt kruche
by obciążać je dużą liczbą mieszkańców.
Zawsze myślałam, że nie wolno chować w jego zakamarkach
pozostawionych niezdarnie czy pospiesznie okruchów uczuć,
bo jest ono zbyt delikatne by dźwigać choćby najmniejsze ciężary.

(więcej…)

Wyliczanka Wigomy.

środa, 29 Czerwiec 2011

Lato.
Łąka pełna rumianków.
Zrywam ten o najpiękniejszych płatkach.
Myślę o „nim” i wyliczam
kocha…lubi…szanuje…nie chce… nie dba… żartuje…
Miękkie płatki spadają na trawę.
Z bijącym sercem zbliżam się do końca.
Moje spocone palce wchłonęły aromat kwiatu .
„Więc kocha czy nie?” – pytam. (więcej…)

Cztery Żywioły: cz. II – Powietrze.

czwartek, 7 Październik 2010

- Jakie to uczucie mieć na swoim ciele silne, męskie dłonie?
- Jak to jest wtulać się z całych sił w ukochane ciało i czuć to ciepło pulsujące z jego wnętrza?
Kiedy widzę parę kochanków doświadczających fizycznego aspektu miłości cieszę się ich szczęściem
lecz czuję też smutek mieszający się z zazdrością, że nie jest mi to przeznaczone …

Jestem Powietrzem.
Moje istnienie wydaje się tak oczywiste, że ludzie nie myślą o mnie zbyt często.
Ze wszystkich żywiołów to ja jestem tym najbardziej niedocenianym…
Nikt właściwie nie zaprząta sobie mną głowy, nie zastanawia się nad tym jak wyglądam,
co lubię, czego pragnę.
Jednak zaznaczam swoją obecność, gdy stęskniona towarzystwa poruszam się z prędkością wiatru
między ludźmi, zwierzętami i roślinami.

(więcej…)

Cztery Żywioły: cz. I – Woda.

niedziela, 22 Sierpień 2010

- Jak to jest zobaczyć swoją twarz, oczy i usta?
Ilekroć spoglądam w odbijające się w mojej tafli oblicza tych, którzy pochylają się nade mną o każdej porze dnia i nocy, doszukuję się w nich najdrobniejszych śladów siebie.
- Czy jestem tak młoda jak ta dziewczyna, której długi warkocz zanurza się we mnie gdy nabiera wody do wiadra?
- Czy moje oczy lśnią tak mocno jak oczy tego chłopaka, który przyprowadza do mnie stado owiec?
- Czy jestem tak piękna jak moje siostry?

Jestem Wodą, takie imię nadano mi przy moich narodzinach.
Jedna z czterech sióstr i to ja wzbudzam najbardziej skrajne emocje.
Mam w sobie dwa oblicza: jestem łagodna, bywam też bardzo groźna.
(więcej…)