Coś nowego – „Dogonić szczęście”.

Każdej nocy kiedy zmęczona leżę w łóżku, tuż obok mnie słyszę miarowy oddech mojego męża i nasłuchuję cichych oddechów śpiącego syna. Moje powieki opadają automatycznie, lecz zanim zasnę odmawiam najkrótszą modlitwę świata o treści „dziękuję”. Potem zasypiam. Choć bardzo często zdarza mi się zasnąć gdy tylko przyłożę głowę do poduszki, staram się pamiętać o tym by wypowiedzieć to magiczne słowo „dziękuję”, jeśli nie na koniec to w trakcie dnia.

Są tacy, którzy mówią że nie warto oglądać się za siebie, że zaczynając wszystko od nowa najlepiej odciąć się od tego, co było, że tak jest lepiej, łatwiej. Przeszłość zostawić przeszłości, nie rozpamiętywać, zapomnieć … Są tacy ludzie, ale ja do nich nie należę.

Był taki moment w moim życiu, że pewnego dnia otworzyłam oczy a dookoła mnie była już tylko ciemność. Próbowałam wydostać się z niej, lecz to nie było proste. Życie w cieniu jest bardzo trudne,  szczególnie wtedy gdy wcale nie chce się tam  być. Każdego dnia próbowałam dogonić utracone szczęście, a gdy wydawało mi się, że za chwilę je pochwycę ono po raz kolejny wymykało się z moich rąk i cała gonitwa zaczynała się na nowo.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że w końcu udało mi się je dogonić. Jestem szczęśliwa. Jednak ten stan ma to do siebie, że bardzo często nam powszednieje. Jeśli za każdym razem gdy budzisz się i myślisz  – „jestem szczęśliwa”, to kiedy nadejdzie ten moment, że przestaniesz o tym myśleć jako o czymś wyjątkowym? Kiedy zaczniesz traktować ten stan jako coś tak oczywistego jak powietrze, którym oddychasz?Jeśli rozleniwisz się w swoim doświadczaniu szczęścia to ten moment prędzej czy później nadejdzie, gdyż do wszystkiego co dobre bardzo łatwo można się przyzwyczaić.

Dzisiaj jestem szczęśliwa ale nie traktuję tego stanu „lekką ręką”. Teraźniejszość jest dla mnie źródłem ogromnej radości, uśmiecham się myśląc o przyszłości ale potrafię też odwrócić się za siebie. Potrafię i chcę. Nie tylko do tego co było dobre, ale też do tego co było trudne, smutne, co stać się nie powinno, co mnie zmieniło. Ten cień, w którym przyszło mi żyć ciągle jest we mnie obecny. Dzisiaj patrzę na niego z innej perspektywy, emocje nie są już tak silne jak kiedyś, choć nadal są i pozostaną. Nie odwracam się od niego, nie zapominam, nie udaję że nie było go w moim życiu. Nie … Cofanie się do tych wszystkich trudnych momentów pozwala mi trzeźwym okiem spojrzeć na to, co dzisiaj dzieje się wokół mnie. Pozwala uświadomić sobie, kim jestem, co osiągnęłam, że udało mi się odbić od emocjonalnego dna i jestem już na innym etapie swojego życia.To wszystko nie przyszło mi łatwo, ot tak sobie, po prostu. Ale teraz, gdy spoglądam wstecz czuję każdą cząstką siebie jak cudownie jest być szczęśliwą. Uśmiechać się, mieć w sobie spokój i znowu widzieć świat w różnych kolorach.

Dzięki temu, że poznałam smak smutku, bardzo dobrze wiem jak smakuje szczęście. Dlatego staram się by ten smak mi nie spowszedniał i kiedy tylko mogę w myślach lub na głos często powtarzam „dziękuję”. I chcę pamiętać, chociażby po to by moje „dziękuję” nie stało się „oklepanym” słowem, lecz niosło ze sobą to wszystko, co sprawia, że dzisiaj jestem szczęśliwa.

 

Tagi:

7 komentarzy do “Coś nowego – „Dogonić szczęście”.”

  1. wigoma napisał(a):

    Tym razem kilka słów refleksji ukrytych pod hasłem „Coś nowego”.
    Następne będzie „Coś pożyczonego” :-)

  2. monica(kitty87) napisał(a):

    Witaj Wigomo, tutaj chciałaby istnieć pod inny nickiem tamten kompletnie mi się nie podoba.
    Jak miło znowu zanurzyć się w Twoich myślach, słowach.
    Wiesz – ten wpis to coś czego właśnie potrzebowałam. Właśnie takiego świadectwa. Takich słów.
    Jestem od jakiegoś czasu dłuższego właśnie w takim momencie życia, że czuję wokół siebie ciemność, ale mam w sobie taką świadomość że ta ciemność może być jescze ciemniejsza i nie chcę dramatyzować narzekać. Swoję się już wynarzekałam. Dlatego też zniknęłam i nie wracałam w internetowy świat, bo malowałabym go tylko na czarno. Dużo problemów mi się nałożyło i dalej wiele jeszcze nie jest rozwiązanych, dopiero jestem na początku nazwijmy to drogi do szczęścia. Ale na razie nie widzę światła w tunelu, albo może małe malutkie……Nic nie idzie po mojej myśli. Jak to mówią” Ludzie planują , a Bóg się śmieje”. I nie mówię tego w sensie pejoratywnym, tylko chodzi o to że może moim błędem jest to, iż chciałabym wiele rzeczy mieć po swojemu. A tu nie….przyznam, że można nabrać pokory wobec życia. Chociaż nie powiem, cisną mi się pytania takie jak”dlaczego?znowu?czy mi nie wystarczy tego wszystkiego?” Czasem czuję się głupio tak myśląc i patrząc że jest wiele osób mających duzo gorzej. Dobrze mieć bliskie osoby przy sobie. I ja mam to szczęście. To jedno mam :)
    Dobra już chyba Cię zamęczyłam ;)

  3. maiden napisał(a):

    „Dziękuję” niby tak niewiele, ale płynąc z głębi ma ponadczasowe i tak głębokie znaczenie. Ważne jest dostrzegać szczęście w trudach codziennego życia, cieszyć się każdą iskierką, jaką zsyła nam los. W perspektywie drastycznej przeszłości, wszystkich smutków, jakie obciążają nasze barki, owe szczęście jest lepiej dostrzegalne i doceniane. Zawsze powtarzam, że z przeszłości warto wspominać, to co było miłe, jednak okazuje się na podstawie doświadczeń, niekoniecznie tych dobrych zyskujemy inne zapatrywanie na obecny świat.Życzę Ci aby owe szczęście trwało i abyś zawsze potrafiła je dostrzegać!

  4. a.pe napisał(a):

    I ja staram się codziennie dziękować… Było tak bardzo źle, mogło być jeszcze gorzej, a jednak dało się wszystko naprawić… Wciąż jestem jeszcze na początku swojej drogi do szczęścia, ale robię postępy. I nie wiesz nawet, jak bardzo się cieszę, że i Ty wkroczyłaś na swoją drogę szczęśliwości. Wierzę, że nie zapominając o trudnej przeszłości, można iść na przód i nie traktować tych niełatwych doświadczeń jako balastu, a raczej jako naukę…
    Dziękuję, że wróciłaś :*

  5. zakręcony świat Wery napisał(a):

    czasem tak jets pustka ciemnosc
    najwaznijesze ze jstes szczesliwa

  6. monique05 napisał(a):

    Od razu przypomniała mi się piosenka Natalii Kukulskiej pt.”Decymy”, w której śpiewa m.in.:

    „czym może zachwycać blask
    gdy nie znasz ciemności barw
    jak szczęście rozpoznać ma
    kto nie zna chwil rozpaczy
    potrzebny jest każdy lęk
    potrzebny bez celu gniew
    jak noc, która po to jest
    by słońce mogło wschodzić ”

    Zatem jeśli ktoś chce poczuć jak smakuje szczęście, musi wcześniej doznać czegoś zupełnie przeciwnego.

    Cieszę się, że jesteś szczęśliwa :)

  7. Czarodzielnica napisał(a):

    Najkrótsza modlitwa świata: dziękuję – pięknie :)
    niestety… szczęście jest ulotne, ale teraz jest jasny czas, może to banalne, ale warto za niego dziękować.
    A w dodatku takie „dogonione” szczęście smakuje lepiej, czyż nie? ;) Bo kiedy nie znamy smaku goryczy, nie potrafimy tego odróżnić.